• Wpisów: 1006
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 13:40
  • Licznik odwiedzin: 137 803 / 3652 dni
 
maryarmy
 
Śniło mi się, że zwiedzałam piękny pałac. W jednej z komnat leżała naga dama dworu. Miała mleczną skórę, ciemne włosy i kobiece kształty. Bardzo kobiece. Fch*uj kobiece. Mary jest dobrze wychowaną dziewczynką, więc oczywiście zachowała się jak należy. Cycki w dłoń, język do cipki i wszyscy zadowoleni.

Następnie udałam się do sklepu po malboraski. Niestety, zabrakło. Zostały tylko ped*alskie i ruskie z bazaru, więc musiałam kupić marihunanen. Za mną w kolejce stał były chłopak mojej przyjaciółki. Dyskutowaliśmy przez chwilę, czy osiem dych to przypadkiem nie za dużo za małą torebusię.

Wróciłam do szkoły, na sztukę. Okazało się, że pan od łaciny zabrał całą moją bieliznę oraz słowniki i zrobił z nich kolaż na całą pieprzoną ścianę, a studenci musieli to rysować. Zatkało mnie z oburzenia. Jak on śmiał?! Przecież posegregowanie i powkładanie do odpowiednich szuflad tego cholerstwa zajmuje sto godzin! Na szczęście obiecał, że posprząta.

Poszłam więc na szkolne spotkanie z psychologiem. Temat brzmiał: "wszystko, o co chcieliście zapytać ginekologa, ale nie mieliście odwagi". O dziwo, dyskusja była bardzo na poziomie (jak na licełóm, c'nie). Może troszkę zdziwiło mnie, że pytali głównie chłopcy. Ale co ja tam wiem.

Zresztą, miałam ciekawsze zajęcie: bo co ja do cholery robię w licełóm z tymi wszystkimi obcymi ludźmi? Musiałam znaleźć odpowiedź.

Najwidoczniej pogrążona w myślach wyglądam bardzo pociągająco, albowiem po chwili poczułam, że ktoś mnie pocałował w skroń. Tym szalonym samobójcą okazał się być najbardziej owłosiony Abstrach*ujek. Uśmiechnęłam się do niego uprzejmie, bo jak wszyscy dobrze wiemy, uwielbiam włoski, zarosty i swetry, a uczucie, że ktoś próbuje włożyć mi kaktus w mózg, było arcyprzyjemne.

Po lekcjach wracałam do domu autobusem. Dresiarze dokuczali pulchnej dziewczynie, więc obrońca uciśnionych, pasterz owieczek, dobra dusza i prawdziwy obywatel, czyli - jak się wszyscy domyślamy - nasza Mary, sprowadziła ich na ziemię, zaczęła strofować i pouczać, aby zastanowili się nad swoim zachowaniem i w przyszłości zachowali się już jak na dobrze wychowanych młodzieńców przystało. A w skrócie, to pogroziłam im palcem i powiedziałam: "No! Kur*wełe".
Być może jesteście teraz zachwyceni moją postawą, szlachetnością i dobrym serduszkiem, ale spokojnie. Tak naprawdę tą dziewczyną była moja ekhm, koleżanka, której nie lubię, więc nie mogłam sobie odmówić małego dokuczanka. Powiedzmy, że mi się udało.


Dobry Jezu, dziękuję Ci, że czynisz moje życie tak pasjonującym i ciekawym. Tylko wiesz, byłabym wdzięczna jeszcze bardziej, gdyby nie dotyczyło to jedynie snów. Dziękuję, pozdrawiam, allechu*ja.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego