• Wpisów:1093
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 13:40
  • Licznik odwiedzin:136 171 / 3567 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Śniło mi się, że zwiedzałam piękny pałac. W jednej z komnat leżała naga dama dworu. Miała mleczną skórę, ciemne włosy i kobiece kształty. Bardzo kobiece. Fch*uj kobiece. Mary jest dobrze wychowaną dziewczynką, więc oczywiście zachowała się jak należy. Cycki w dłoń, język do cipki i wszyscy zadowoleni.

Następnie udałam się do sklepu po malboraski. Niestety, zabrakło. Zostały tylko ped*alskie i ruskie z bazaru, więc musiałam kupić marihunanen. Za mną w kolejce stał były chłopak mojej przyjaciółki. Dyskutowaliśmy przez chwilę, czy osiem dych to przypadkiem nie za dużo za małą torebusię.

Wróciłam do szkoły, na sztukę. Okazało się, że pan od łaciny zabrał całą moją bieliznę oraz słowniki i zrobił z nich kolaż na całą pieprzoną ścianę, a studenci musieli to rysować. Zatkało mnie z oburzenia. Jak on śmiał?! Przecież posegregowanie i powkładanie do odpowiednich szuflad tego cholerstwa zajmuje sto godzin! Na szczęście obiecał, że posprząta.

Poszłam więc na szkolne spotkanie z psychologiem. Temat brzmiał: "wszystko, o co chcieliście zapytać ginekologa, ale nie mieliście odwagi". O dziwo, dyskusja była bardzo na poziomie (jak na licełóm, c'nie). Może troszkę zdziwiło mnie, że pytali głównie chłopcy. Ale co ja tam wiem.

Zresztą, miałam ciekawsze zajęcie: bo co ja do cholery robię w licełóm z tymi wszystkimi obcymi ludźmi? Musiałam znaleźć odpowiedź.

Najwidoczniej pogrążona w myślach wyglądam bardzo pociągająco, albowiem po chwili poczułam, że ktoś mnie pocałował w skroń. Tym szalonym samobójcą okazał się być najbardziej owłosiony Abstrach*ujek. Uśmiechnęłam się do niego uprzejmie, bo jak wszyscy dobrze wiemy, uwielbiam włoski, zarosty i swetry, a uczucie, że ktoś próbuje włożyć mi kaktus w mózg, było arcyprzyjemne.

Po lekcjach wracałam do domu autobusem. Dresiarze dokuczali pulchnej dziewczynie, więc obrońca uciśnionych, pasterz owieczek, dobra dusza i prawdziwy obywatel, czyli - jak się wszyscy domyślamy - nasza Mary, sprowadziła ich na ziemię, zaczęła strofować i pouczać, aby zastanowili się nad swoim zachowaniem i w przyszłości zachowali się już jak na dobrze wychowanych młodzieńców przystało. A w skrócie, to pogroziłam im palcem i powiedziałam: "No! Kur*wełe".
Być może jesteście teraz zachwyceni moją postawą, szlachetnością i dobrym serduszkiem, ale spokojnie. Tak naprawdę tą dziewczyną była moja ekhm, koleżanka, której nie lubię, więc nie mogłam sobie odmówić małego dokuczanka. Powiedzmy, że mi się udało.


Dobry Jezu, dziękuję Ci, że czynisz moje życie tak pasjonującym i ciekawym. Tylko wiesz, byłabym wdzięczna jeszcze bardziej, gdyby nie dotyczyło to jedynie snów. Dziękuję, pozdrawiam, allechu*ja.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem już w tym wieku, w którym można rozmawiać z rówieśnikami o dziecku w wózku bez skrępowania. Ich skrępowania, rzecz jasna. Jedyne skrępowanie jakie zna mój niewyparzony ryj wiąże się z przywiązaniem do przywiązywania nadgarstków do tej drewnianej części łóżka, w którą zawsze muszę przypierdolić głową, gdy zaspana przewracam się na drugi bok.

Powróćmy jednakże do tematu. Spotkałam dziś koleżankę ze słodkim maleństwem. Zaczęłam do niego mówić (tak, zawsze jest mi potem wstyd), a ono: "ghhhhhhhhhhhh", co mnie bardzo rozbawiło.

Kuuurwa, zapomniałam, co ja w ogóle chciałam powiedzieć. Chyba coś w stylu, że pragnę życiowej stabilizacji. Ale to w zasadzie nie jest tak do końca prawda, albowiem po wczorajszej karuzeli (całyświatwirujeMaryojupadłam) czuję się dziś kurewsko stabilnie.
  • awatar Gość: stabilizacja nie zawsze się opłaca.
  • awatar JeyZ: ;-)
  • awatar H a i l i e: a ja ostatnio siedząc w barze tuż po obiedzie widziałam kobietę w ciąży która opuszkami palców intensywnie masowała nienajwiększy jeszcze brzuch, aż mi się rzygać zachciało! tuż po jedzeniu miętoliła ciążowy brzuch jak ciasto
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Siedzimy sobie z koleżanką na wykładzie. Patrzę za okno, patrzę pod stolik, patrzę tu i tam, bo tak najłatwiej jest się skupić. I patrzę też na głowę koleżanki, a tam... siwe włosy! Długie, ciemne włosy przetykane srebrnymi niteczkami, czujecie to?! Lowerazysto!
Chrypię więc: "ależ masz wspaniałe siwe włosy!". Koleżanka: *foch*.

Uhm.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przychodzimy razu pewnego na dworzec, bilet kupić czy coś. Z koleżanką. Patrzę, a przy okienku stoi dobra dupa. Z przyjemnością oglądam, dochodzę do butów i... o w mordę! Buty Idealne. Najlepsze Buty Na Świecie.
Szepczę gorączkowo: "Jezu, kurwa, Haniu, widzisz to?! Te buty, te buty, mój Boże. Są idealne! Na tyle wysokie, by śnieg nie wpadał do skarpetek, ale nie jak buty do łowienia ryb, w których trudno paść na kolana. Obcas też piękny - porządny, ale nie toporny. I sznurowane! Słabo mi. Wysokie trzewiki na sznurowanie, czujesz to? Chcę je. Nawet to, że są brązowe mi nie przeszkadza. Zapytam, gdzie je kupiła i natychmiast tam pójdziemy. Może będą w czarnym kolorze!"
Zbliżyłyśmy się do dziewoi w Idealnych Butach. Z każdym krokiem rzedła mi mina, a Hania śmiała się coraz głośniej.

Tydzień wcześniej byłam w sklepie, który oferował takie właśnie buty. Niestety były brązowe, więc wtedy tylko spojrzałam pogardliwie. Na szczęście ten sam model był też w innym kolorze. Tak, czarnym. I tak, kupiłam je. -.-
 

 
Najspokojniejsze śniadanie wielkanocne w moim życiu!



Warto było powydzierać mordy, każdy na każdego, i porzucać szklankami w sobotę, a potem poobrażać się na amen, wszyscy na wszystkich.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

foreverbelieve
 
maryarmy
 
-Siemanko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Podrywa mnie dziewczyna mojego brata.
W sumie bawi mnie to, taka prawda.


Śnieżku, śnieżku, nie odchodź. Nie chcę wracać do cywilizacji.
 

 
O w mordę, nigdy nie sądziłam, że napisanie tysiąca wpisików zajmie mi sto lat. A już na pewno, że się zorientuję, który to wpisik mam dziś zaszczyt dodać.
Wiem, że powinnam mieć to w dupie, ale zachowam się jak dojrzała osoba i z tej okazji wypowiem się w ważnej sprawie.
Moim zdaniem James Deen nie powinien zagrać w "Stu twarzach Geja". Jeszcze, nie daj Boże, zapomniałabym się w kinie. Dziękuję, pozdrawiam, dobranoc.
  • awatar Panna Migotka: Pinger nie nadąża z cenzurowaniem brzydkich słów, więc nie ma czasu dodawać nasze wpisiki :).
  • awatar Gość: Świetny blog :D Zapraszam do mnie :)))
  • awatar Marta Es Siwa: Zgadzam się, nie powinien. Z drugiej strony, może by coś wniósł do produkcji...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Był mglisty, chłodny poranek. W małym pokoju na wieży, na ogromnym łożu siedziały dwie nędzne postaci. Obie miały bladą twarz, podkrążone oczy, niewyjściowe włosy i ryje wołające o pomstę do nieba. W ich oddechu królował alkohol, a w żyłach płynęły soki miłości (jedna z kreatur miała poplamione tymi sokami spodnie, taka prawda). Krótko mówiąc, owe postaci wyglądały jak szmaty. I teraz już wszyscy wiemy, że chodzi o Milejdi i Panicza, prawda?

Milejdi i Panicz siedzieli spokojnie (bo każdy ruch potęgował uczucie rzygów w gardle) na łóżku i dzielili się przeżyciami ostatniej nocy.
- No bo kurwa, - Milejdi jak zwykle dbała o piękną mowę - w sumie było całkiem fajnie. Pałacyk na końcu świata, wiesz: las, świeże powietrze, elfy, ekologiczne wina, bdsm, strumyczek, sarenki... Cudownie wręcz. Ale rozumiesz, te ekologiczne wina z własnej uprawy to najgorsze gówno jakie może być. Moje podniebienie, przyzwyczajone do specyjałów typu Arizona czy J'abol, po prostu nie zaakceptowało tego typu alkoholu.
- Rzygałaś - pokiwał głową ze zrozumieniem Panicz.
- No raczej nie inaczej, ale potem zrobiło się już dobrze, świetna zabawa, te sprawy. A Anka, ta mała suka, zaczęła histeryzować, że musimy uciekać, bo mordy i orgie. Nie wiem, o co jej chodziło, przecież wszyscy mieliśmy maski, więc mord i tak nie było widać. Ale zamówiłam taksówkę, żeby wysłać ją do domu. Tylko, cholera, przez te wina, to Ankę zgubiłam gdzieś po drodze, a sama wsiadłam do auta. Niebywałe. Ale może to i dobrze, bo mogłam być punktualnie na spotkanie z tobą!
- Jestem gentelmanem, więc przemilczę fakt, iż trzech godzin spóźnienia nie można podpiąć pod punktualność. Mon Dieu! - Panicz złapał się za głowę. - Ma cul! - pomasował się po pupie. - A ja mogłem nie jechać do Zielonej Góry. Na co mi to było? Tylko mnie derrière boli... Od siedzenia w pociągu oczywiście. Mogłem nie jechać.
- Nie oszukujmy się - uśmiechnęła się Milejdi i poszła szukać papieru w krowie łaty - i tak byś pojechał.
- To prawda - przyznał Panicz.

Nagle do apartamentu wpadła SB z rozwianym kruczoczarnym włosem. Zaczęła buszować po garach i narzekać na wczorajszy obiad.
- Paniczu, przygotuj proszę śniadanie. Kukurydza leży pod oknem. Ja mam ochotę poklęczeć i pomedytować przed muszlą.
Panicz wyciągnął z worka martwą kurę. SB oburzyła się.
- Nie będę jadła tego świństwa! Już wczoraj robiliście obiad i był ohydny!
Panicz uśmiechnął się pod wąsem. "Ależ zjesz, moja droga, zjesz..." pomyślał złowieszczo.

Nagle rozległ się dziwny dźwięk.
- To domofon, dzwonek, czy ktoś puka do drzwi? - zabulgotała Milejdi, doskonała gospodyni.
- To Niemcy! - krzyknęła SB - I dobrze, nie będzie kury na obiad!
- Nie, to pewnie żaba - odrzekła Dama Porcelanowa oglądając sesję zdjęciową zielonego potwora.
- A moim zdaniem ten kurczak jest nieświeży i źle obskubany - wyraził swój niesmak Panicz.

Dzwonek zaterkotał raz jeszcze.
- Mince! - wściekła Milejdi wynurzyła głowę z morskiej toni - trzeba otworzyć i zabić nieproszonego gościa.


Mary zerwała się z łóżka i próbowała określić położenie drzwi wejściowych względem własnej pupy. Gdy jej się to udało, zeszła na dół i otworzyła drzwi.
- Dzieńdobry, jesttakaakcja, bomy zbieramynachoredzieci i...
- Ja pierdolę - westchnęła Mary i poszła szukać drobnych. Uhm, drobnych jak chuj, kartka kosztowała całą dychę. Barbarzyństwo, żeby dla marnej dychy budzić ludzi skoroświtem.
 

 
Nie zakoc**j.
Abstrah*jąc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kiedy blog przestaje być "moim blogiem, na którym mogę pisać, co chcę i piszę tylko dla siebie, więc spadaj na drzewo prostować banany"?

Leżałam sobie przed minutą w łóżeczku i patrzyłam na kalendarz modląc się, by marzec skończył się jak najszybciej. I nie chodzi o cudowny śnieżek, bo dzięki niemu od trzech dni mogłam się wyspać. Tylko o marcową panienkę z kalendarza. Ma obrzydliwe włosy. Długie, suche, zrolowane... No ohyda. Nawet świetne cycki nie pomogą. I już już miałam złapać za kabel i przyciągnąć komputer do siebie, by napisać o tym wpisik, gdy nagle pomyślałam sobie: "ej, Mary, mała suko, kogo interesuje, że nie podoba ci się marcowa panienka? Heeelloł, ogarnij się i zejdź na dół zjeść śniadanie".

Cholera. Tak się napaliłam na długi i mądry wpisik, ale... śniadanko jednak wzywa. I weź tu człowieku próbuj udawać inteligentnego i ciekawego świata, gdy bułeczki z cynamonem tak pięknie pachną. Język mi ucieka. Om nom nom.

Miłego dnia!
  • awatar igniis: Ja bym poczytała o tej panience. Łaj not?
  • awatar ghth: :) :)
  • awatar ♥ eMka ♥: Zapraszam do mnie wielka wyprzedaż ; ciuchy , buty , telefony . Moze akurat wpadnie Ci coś na prawdę tanio :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mary zawsze lubiła życie na krawędzi.
Właśnie dlatego wysyłała prace zaliczeniowe minutę przed końcem terminu.
  • awatar enisha: hehehe u nad z serwerami na pwr nie byłoby takiej szansy
  • awatar JeyZ: kurwa! uprzytomniłaś mi że i ja mam pracę do wysłania!
  • awatar Arisa: Szacun.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
To óczucie, gdy zakochujesz się w swoim nauczycielu, a on okazuje się być gwiazdą rocka.
  • awatar paciencia: Przechodze przez to samo..male pocieszenie, ale wiedz ze nie wyjesz z tego powodu tylko Ty :D Oby szybko przeszlo..
  • awatar Arisa: Jak ci się znudzi, to daj numer ;)
  • awatar Green Hummingbird: na pewno wspaniałe, cholera.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przeczytaliście w swym życiu choć jeden poradnik? Ale taki poradnik poradnik, z dużą liczbą stron, okładką, literkami i mniej lub bardziej chujowymi poradami.
Bo ja chyba nie. Kiedyś zaczęłam czytać "Ktoś wpierdolił mój ser" czy coś w tym stylu, bo myślałam, że będą to porady dotyczące radzenia sobie z sytuacją, gdy ktoś naprawdę wpierdala nam ser. A mnie robią to notorycznie. No doprawdy, żeby mój ser żreć, w pale się nie mieści. Ale nieważne.

Wracam do poradników. Właśnie czytam "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?" (bo to chyba poradnik...). I hm, już w sumie wiem, dlaczego nigdy żadnego nie przeczytałam.
  • awatar tinker_bell: poradniki są dla słabych -by me- xD xD
  • awatar Blo ᵔᴥᵔ: czytasz chyba najbardziej skretyniały poradnik, który tylko został opublikowany, kiedyś miałam w rękach to coś. gorsze już chyba tylko jest http://www.google.pl/imgres?hl=pl&sa=X&biw=1920&bih=955&tbm=isch&tbnid=qLgwoCnel0wniM:&imgrefurl=http://www.jakpoderwac.com/jak-odzyskac-dziewczyne-jak-wrocic-do-bylej/&docid=2wb0NOFMHarS1M&imgurl=http://www.szkolenia.nstrefa.pl/jakpoderwac.com/zdjecia/Emocjonalny%252520w%2525C5%252582adca%252520e.jpg&w=317&h=433&ei=6rknUej5NMSKswaI_4HIDQ&zoom=1&ved=1t:3588,i:231&iact=rc&dur=591&sig=103736030994860083478&page=2&tbnh=194&tbnw=169&start=32&ndsp=48&tx=110&ty=88 buhahahaha
  • awatar luci_fair: Jeżeli jakiś napiszesz, to z pewnością przeczytam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2013/01/6f8e7c68520430679f46043cb69b7805_original.gif?1359311507

Zastanawiam się, czy robienie sobie dobrze przy gifach to już patologia, czy można je jeszcze podpiąć pod filmy porno. Tak dużo trudnych pytań, tak mało wódki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jest zima, prawda? I minus sto stopni, no nie? I popierdalam w buciorach wypchanych pakułami, kurtce, która wyszła z mody szybciej niż ja z imprezy bez alkoholu, ale ma w sobie watę ze wszystkich choinkowych aniołków, więc teoretycznie jest puchowa i ciepła. Jedziemy dalej. Mam na sobie dwie pary majtek, rajstopy z polarem w środku (zajebista sprawa, powiadam), zimową spódnicę, gorset, koszulkę, koszulę i sweter. Do tego szalik dłuższy od pytona, hłe hłe, a także beret i rękawiczki syberyjskiego drwala. I co? I chuj. Gdy powieje mroźny wiatr z północy, czuję jak zamarzają nawet moje brudne myśli. Ale spoko loko, luzuj porcięta, koleś, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Takie życie. Ale.

Jakim cudem, do kurwy nędzy, te wszystkie zdziry w krótkich, powiewnych spódniczkach i kurteczkach do pępka jeszcze nie zdechły? Idzie sobie taka przede mną, gołą dupą macha, widzę, że wiatr hula w jej narządach wewnętrznych, ale ona zadowolona jakby ją na sto koni wsadził. No kuuurwa.
Hm, może moja nienawiść je tak rozgrzewa? No nie wiem, nie wiem.

Zamiast stukać głową w książkę, ja myślę nad tym, co mam jutro na siebie włożyć. Wiadomka, że musi być elegancko. A elegancja wyklucza wkładanie pięciu warstw. Z tego wniosek, że zmarznę jutro jak sam chuj. Takie to smutne i ciężkie życie. A trzeba było zacząć się kurwić w gimnazjum, to nie! Studia, praca, kariera mi się ubzdurały, psia mać.
  • awatar Ty wiesz kto: Może mają stringi termoaktywne ? ; >
  • awatar Green Hummingbird: ojapierdziele. myślałam, że tylko ja zastanawiam się nad, tym, czemużto nie jest im zimno :D
  • awatar Gość: hmmm
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
*szloch* Patrzcie jak Mary płacze. Boże, jakie szczęście. Spanie, jedzenie, mnóstwo wolnego czasu, żadnych kartkówek i gimnastyk językowych, aby usprawiedliwić nieobecności. Przepełnia mnie bezgraniczna miłość do całego świata. No dobra, może nie całego, bo ktoś wpierdolił moje oliwki.
  • awatar JakiWstydPrzedPanemRysiem: Mi za czasów studenckich,jak jechałam z wałówą w pociągu,opierdolili torbę z żarciem jak zasnęłam,i jedyne czego nie zabrali to słoik oliwek :D
  • awatar JeyZ: śmierć oliwkożercą :D
  • awatar Alice in Slumberland: Serio, jesteś pierwszą osobą, od której słyszę, że cieszy się z sesji.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czekając, aż woda na herbatę się zagotuje, pomyślałam, że wyprasuję spódnicę. Mogłabym to zrobić rano, ale teraz zajmie mi to tyle, co zaparzanie herbaty, a rano, jak wiadomo, minuta ma tylko trzydzieści sekund, a godzina dwadzieścia minut. Więc miałam szansę oszukać przeznaczenie i zabawić się w perfekcyjną damę. Wyprasować spódnicę wieczorem, to jest dopiero coś, nie żadne tam odznaki i dyplomy.

Zalałam herbatę, włączyłam żelazko, poszłam po spódnicę. Wróciłam, żelazko było już cieplutkie, więc zaczęłam prasować. Z chwilą, gdy błyszcząca powierzchnia żelazka dotknęła materiału, wykrzyknęłam „kurwa mać”, albowiem żelazko przylgnęło do podszewki zbyt ochoczo, w efekcie siejąc spustoszenie, czyli wypalając pierdoloną dziurę w mojej stalowoszarej spódnicy, w której granie zorganizowanej, kulturalnej, ogarniętej życiowo i uczuciowo, pewnej siebie oraz urody swych krągłych pośladków kobiety, było bajecznie proste. A tu chuj, a raczej dziura.
Nie namyślając się długo, poszłam po nożyczki i wycięłam na podszewce piękne wejście do igloo. Może to być metaforą mojej oziębłej natury lodowej księżniczki, która jednakże pozostawia wielbicielom cień szansy, że kiedyś wejdą. Najwyżej któryś pomyśli, że jestem popierdolona i lubię od czasu do czasu pobawić się w Nożycoręką Szwaczkę.

I wszystko byłoby już w porządku, gdyby nie przyszedł Ten Z Portfelem i nie zaczął narzekać, że jestem sierotą, bo jak on sobie rano wyprasuje koszulę. Odparłam, że sam jest sobie winien, bo gdyby sam prasował koszule wieczorem i nauczył mnie poczucia obowiązku, to nie strzeliłby mi do głowy pomysł prasowania wieczorem, podczas gdy zawsze robię to rano i wszystko jest w porządku, bo woda z mokrych włosów kapie na ubrania i lepiej się prasuje. Ale nie, on musiał dać mi zły przykład, bo przecież by nie przeżył.

Wściekła jak sto diabłów odłączyłam żelazko i czekałam aż przestygnie. Wówczas znaleźli się świetni doradcy, który włączyli żelazko i pocierając o białą kartkę, rozmazali pieprzoną, lepką plamę. No szlag mnie jasny trafił. Za fraki więc ich i łubudu ze schodów. Wyłączyłam żelazko, pomalowałam paznokcie, wzięłam pastę do zębów i szmatkę, przetarłam żelazko, poszłam zmyć rozmazany lakier, namoczyłam szmatkę, by zetrzeć zaschniętą pastę, znów nałożyłam pastę, roztarłam. Wkurzyłam się, wsadziłam żelazko pod kran, ciemna breja zastygła, więc zdarłam ją niczym skórę po opalaniu się i wypolerowałam to cholerne urządzenie na błysk.

Wówczas zorientowałam się, że ta cała zabawa zabrała mi tyle czasu, że obiecana „godzinka nauki” oraz „położę się dziś wcześniej spać” powędrowały prosto do psiej dupy. Nie wspominając o pożalsięboże paznokciach oraz wymiętej spódnicy. Ale najgorsze jest to, że wystygła mi herbata, a zimna herbata ma ohydny gorzki posmak. Patrzcie jak Mary pije gorzką herbatę. Boże, jaki żal.
  • awatar JeyZ: Wszystko wszystkim, ale zimna herbata???? FUCK! :) :)
  • awatar Panna Migotka: Oj, mnie rodzicielka zawsze robi wyrzuty, że nie mam talentu do prasowania. A ja jej wtedy wyliczam wszystkie rzeczy, które sama przypaliła i tak się wyzywamy...
  • awatar smallninja: Tylko Ty z takim rozmachem możesz opisać dramaty codziennego życia :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jaka kara jest odpowiednia dla dziwki, która przerżnęła chłopaka przyjaciółki?
Bo zdecydować się nie mogę.
  • awatar roisin: Kara smierci.
  • awatar Gość: Przerżnąć przyjaciółkę... ;)
  • awatar enisha: no właśnie, chłopak też jest chujem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dziś znów się wywróciłam. Mało efektownie, to fakt, ale też się liczy. Glany - jebs, kozaki na szpilce - jebs, trzewiki na słupku - jebs, chujwieco płaskie jak sam chuj między dwoma kawałkami szyby i z gumą - jebs. Nie próbowałam jeszcze antypoślizgowych skarpet, ale podejrzewam, że zmarznę. Ciekawi mnie też, co za spermożerca zasiewa popiół na lodzie. Nie dość, że ślisko, to jeszcze po upadku wyglądam jak jebany Kopciuszek. Ach, pociąg do bycia kobietą upadłą bywa bardzo bolesny.
 

 
Śnił mi się dziś akademik. I chłopcy w samych majtkach, którzy na mój widok wstydliwie chowali się w pokojach.
Co za przeraźliwie dziwny sen. Do teraz nie mogę się otrząsnąć. Nawet późniejsze przyduszenie przez windę, która po chwili odjechała, zostawiając mnie na chybotliwej platformie w pustym szybie, nie wyprowadziło mnie tak z równowagi.
 

 
W pewnym momencie rozeszłyśmy się. Ja i Moja Przyjaciółka. Ona poszła w trawę, ja w krzaki. Na szczęście znów znalazłyśmy wspólną ścieżkę.

Bo nie ma nic piękniejszego od przyjaźni, taka prawda.
No, może prócz słodyczy i gier komputerowych.

Ma ktoś przepis na smaczną sałatkę z paluszkami krabowymi? Tylko bez cebuli. I ogórków. I jajek. I czosnku. Bardzo nie lubię czosnku.
  • awatar lubię jednorożce: Makaron chiński ryżowy, paluszki krabowe, świeży ogórek, koper, kukurydza, majonez wymieszany z jogurtem bałkańskim. Paluszki pokroić, kukurydze odcedzić, ogórek pokroić w kostkę i wszystko wymieszać. Jak nie lubisz ogórka nie musisz dodawać xd
  • awatar Aube: Cebula bleeee
  • awatar PradaDonna: Sałątka z paluszków krabowych? Pierwsze słyszę :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jadę pociągaskiem, patrzę przez okno na sarenki, lisy i całą resztę tego leśnego gówna, które wychodzi z nory, żeby żreć zimne ziemniaki, i tak sobie myślę, że chciałabym umrzeć.
 

 
Najebani jak świnie rozmawialiśmy o ostatnio przeczytanych książkach (ja rzuciłam pozycję na temat kwarków, ale on był raperem i wolał książki psychologiczne, Boże, kurwa, weź mnie popchnij z mostu) i o problemach opchnięcia towaru.

Zachowywałam się tak nienagannie, że niesmak pozostał do dzisiaj. Nigdy więcej bankietów z ponczem.
 

 
Wypadłam dziś z autobusu. Zapomniałam, że mam wąską spódnicę i jebudu, wysypałam się jak jabłka z podartej reklamówki. Całe szczęście, że stała tam kamienica i mogłam się na niej zatrzymać. Tak że nie zaczęłam dnia na kolanach. Jakkolwiek i tak muszę zacząć pić codziennie, aby mieć wytłumaczenie na swoje dziwne lądowanie na kolanach i kamienicach.
  • awatar ghth: bidulka :D
  • awatar Miss-Perfection: Nie żebym była zadowolona z cudzego nieszczęścia. :) Dobrze wiedzieć, że inni też dzisiaj mają nienajlepiej. :P
  • awatar Melodee: niesamowity dar przekazywania prostych historii w niezwykły sposób <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wypierdoliłam się na ulicy w biały dzień. Wiecie, co bolało bardziej od potrzaskanej dumy?
Kolana.
Staczam się.
  • awatar tinker_bell: @PradaDonna: ja też wyjebałam się na szkolnym korytarzu, na kacu, przed nauczycielem WOSu..
  • awatar PradaDonna: Znam ten ból, ale wypierdoliłam się na szkolnym korytarzu
  • awatar no_damage_no_fun: hahahaa:D Przepraszam,że się śmieję,ale no tak jakoś xd.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Całujecie się rano, po przebudzeniu? Nie że tam cmok cmok, tylko normalne lizanie aż do bebechów.
Wiecie, jak na filmach.

Ja tego nienawidzę. Nieważne, czy jest to osoba, którą widzę pierwszy raz na trzeźwe oczy, czy też jesteśmy w stałym związku, czytaj: znamy się już od tygodnia.
Po prostu wiem, że mam mordę pełną zaschniętej krwi, albo nocną przekąskę pod językiem. Albo zwyczajnie jestem świadoma tego, że właśnie się obudziłam.

Znam osoby, które liżą się namiętnie po przebudzeniu i wcale nie trzymają szczoteczki pod poduszką, ale myją ząbki tak jak i ja - przed snem. Ale oni nie są z Internetu, więc wiadomka, że nie są dla mnie wiarygodni.
  • awatar Bezsenny.: Mnie to zawsze krępuje. I mam problem taki jak i ty "zaschnięta krew" a po drugie no anatomicznie normalne, że z rana mamy nieświeży oddech. Więc bardziej osoby, które to robią są jakimiś fetyszystami brudu. No chyba tyle. heh
  • awatar Succubusss: ta myśl o porannym kapciu w gębie skutecznie zniechęca do czegokolwiek więcej niż cmok cmok
  • awatar Zepsuty do szpiku kości: ja to już nawet nie komentuje twoich wpisów bo ty kurwa udajesz że nie widzisz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Usłyszałam dziś, całkiem na poważnie, że mam ładny makijaż, a w różowej oprawie moje oczy mają śliczny kształt.

A ja martwiłam się, że przez to kurewskie uczulenie (przez które spuchł mi ryj, a skóra zmieniła kolor) wyglądam jak potwór.
Hm, widocznie to na co dzień wyglądam jak potwór.
 

 
Jadę sobie autobusem, dosiada się do mnie bardzo grzeczny uczniak, znośnie pachnie, nie wierci się, zupełnie nie w moim typie, ale przez całą pieprzoną drogę mam niesamowitą ochotę przynajmniej położyć mu dłoń na udzie.
I tak średnio trzy razy w tygodniu. Kusi mnie to strasznie i ciekawi: jak ta osoba zareaguje?
Boże, jednak trzeba było siedzieć prosto i zrobić cholerne prawo jazdy.
  • awatar Aube: Trzeba było ;P Teraz to napalaj się na niego ;D
  • awatar Melodee: zabawa w `co by było gdyby?` zawsze była intrygująca, a jeśli wkręcić w nią przystojnego pana... ^^
  • awatar ...JR...: ja mam inaczej. Często kiedy idę za kimś ,lub ktoś obok mnie stoi w komunikacji miejskiej to mam ochotę go mocno popchnąć i czasem myslę -ciekawe co by się stało:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dlaczego warto mieć w szkole obcokrajowców?

Bo alkohol.
  • awatar H a i l i e: of course jak spytam po ang. to oni don't know.
  • awatar H a i l i e: ja też mam na uczelni obcokrajowców. jak spytam gdzie jest któraś katedra to oni nie understand.
  • awatar Panna Migotka: Ech, Tobie widzę to się nieźle żyje ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnio postanowiłam zaszaleć i wrócić do domu. Pociągiem. Poszłam więc na dworzec kupić bilet. A tam, przy kasie stał on, najpiękniejszy człowiek świata. Znaczy, widziałam go pierwszy raz w życiu, ale od razu umieściłam na początku listy. Wysoki, szczupły, miał piękny profil i wspaniałe szpakowate włosy. Patrząc na niego drżałam cała, od mokrych trzewiczków aż po beretkową antenkę. Zastanawiałam się właśnie, czy oświadczyć mu się już teraz, czy może zacząć molestować dopiero w pociągu i wtedy... tak, odwrócił się. Owszem, był ładny. Ale moje marzenia o jego kutasie w ciągu sekundy zmieniły się na marzenia o tym, by mieć takiego synka. Boże, jaki smuteczek, że niektórzy mężczyźni są tacy młodzi.

Ale to nie koniec smutnych opowiastek.
Pełna rozgoryczenia, żalu i śniegu za kołnierzem wsiadłam do pociągu. I spotkałam Oskara. Uśmiechnęłam się lekko i zalotnie (uhm, jak chuj), a on tylko wytrzeszczył swoje ciemne oczy. Wówczas uświadomiłam sobie, że jego kutas był w zasięgu moich rąk, gdy jeszcze miałam ogoloną połowę głowy, sto kolczyków i nosiłam sukienki krótsze niż mój tyłek. Usiadłam z tajemniczym uśmiechem i zaczęłam czytać o Oskarze Wildzie. Nie zdążyłam nawet przewrócić strony, gdy Oskar pochwycił swoje manatki i uciekł do innego przedziału. Najwyraźniej uznał mnie za obłąkaną dziwkę. Wielki smuteczek. Tak się właśnie kończy stateczność i wkładanie spódnic za kolano, moi mili.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Śnił mi się dziś Madsen. Piękny, słoneczny dzień, drewniany domek, zielony ogród i nawet płot był. Wyjeżdżaliśmy właśnie na wakacje, a on był taki seksowny, taki wyborny... Szkoda tylko, że chciał mnie zabić tlenkiem rtęci, bo postrzeliłam go śrutówką w brzuch.
 

 
"Jestem na tak!"

Tak, jestem żałosna. Tak, potrzebuję pocieszenia. Ale i tak jestem na tak, ot co!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Fajnie, że mam dziś ryj jak szmata i włosy jak krowie z gardła. Tak, to mi na pewno doda pewności siebie.
Wielkie dzięki Opaczności.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jeśli kobieta ma czwartego męża, to można powiedzieć, że rzeczywiście wie coś na temat mężczyzn? Czy może odwrotnie: jest głupią cipą, która nie potrafi a) znaleźć sobie odpowiedniego faceta b) utrzymać kutasa przy sobie?
Bardzo mnie to nurtuje.
  • awatar ♥Paulluśka ♥: ciekawe przemyslenia..:D wogole oryginalny i dosadny blog..gratuluje odwagi :D
  • awatar paciencia: Zalezy to czy to ona ich zostawia i z czym ich zostawia..
  • awatar Melodee: głupia cipa? każdy po trochu nią jest. nawet za 10 męża niczego by o facetach nie wiedziała. czasem po pierwszym wie się więcej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Och, najlepsza faza jaką miałam ostatnio!"

Tak brzmi odpowiedź na pytanie: co odpowiedziała Mary przyjemnokształtnemu lekarzowi, gdy tuż po operacji zapytał jej, jak się czuje.
Uhm.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

grzeslaw41
 
maryarmy
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

moozyka
 
maryarmy
 
50zł do zgarnięcia w konkursie - http://moozyka.pl/konkurs.php
Weź udział jeśli chcesz
 

 
Utknęłam w totalnie martwym punkcie.
Pierwszy raz w życiu nie powtarzam w kółko "nie wiem, co mam zrobić", albowiem naprawdę nie wiem, co mam zrobić i tak mnie to przeraża, że siedzę cicho.
  • awatar PradaDonna: Ostatnio też tak miałam, ale to minęło... Na szczęście.
  • awatar igniis: <przytul> Znam to doskonale. Ale w końcu jakoś ruszysz. Bez obaw.
  • awatar Aube: Wróciłaś ^.^ Może problem sam przejdzie ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›